Ogolnie szkole zaczynam o godzinie 8:30 <3. Moglam wybrac czy chce 0 period - 7:30 czy wlasnie ten aktualny. Lubie sie wysypiac wiec nie mialam jakis wiekszych dylematow ;) Lekcje trwaja 50 min , przerwy 10 lunch chyba 40 ale nie jestem pewna , lekcje koncza sie o 14 50. Do szkoly zawozi mnie (wraz ze swoim synem-Nickiem) moja sasiadka-nauczycielka Mr. Paulus. Szkole mam oddalona okolo 10 min drogi wiec zazwyczaj wyjezdzamy okolo godziny 8.
Wgl powoli koncza mi sie pomysly na sniadania i lunche. Na sniadanie zaczelam wcinac owsianke z jogurtem ale codzienne wymyslenie czegos kreatywnego zaczelo byc lekkim wyzwaniem. Lunch zazwyczaj spedzam z ludzmi z churu (yy dobrze napisalam?) z tego powodu, czas spedzany z exchange studentami zmniejszyl sie jakby do 10% . Czasami sobie pojde na srodowy exchange student club no i pogadam z niektorymi. W czwartki mam photo club. Gdy na prawde w danym dniu nic nie moge wymyslec to korzystam ze szkolnej kafeterii -mozna cos kupic w granicach 2/3 dol. Wgl zauwazylam ze w us znacznie wiecej spozywa sie indyka niz w pl. Mysle ze wynika to z tego ze jest tani i latwy w chodowli a coz nie brzmi piekniej w uszach amerykanow jak te dwa slowa? no moze jeszcze cukier a to inna droga ..
Wgl dla amerykanow luch jest inny niz dinner. Zazwyczaj na lunch je sie cos lzejszego i nieobiadowego (czyli np. nie jedza ryby z ryzem na ktore robili oczy jak pieciozlotowki jak takowy lunch przynioslam z domu)
Sadze ze min. z tego przyzwyczajenia amerykanie maja troche wiecej w obwodzie ciala nic Europejczycy.
Ludzie spedzaja tu ten czas ze swoimi grupkami znajomych nie podzielonych tak jak to zwykle pokazuje sie na filmach. Sa rozproszeni po calym kampusie , jedni w kafeterii, inni na dworzu przed greek theatre, jeszce inni w klasach aby dotrzymac nauczycielom towarzystwa itp. Wlasnie - nauczyciele, zazwyczaj zostaja w klasie jednakze zdarzaja sie i ci, ktorzy zamykaja swoja klase i wychodza nie wiadomo gdzie.